I b – Mały Książę na planecie B-331

Napisz opowiadanie z dialogiem o podróży Małego Księcia na planetę B-331, na której poznaje on kogoś, kto bardzo różni się od Króla, Próżniaka, Pijaka, Bankiera, Latarnika i Geografa. Ma to być bohater pozytywny, który nie ulega absurdalnym obsesjom, nie narzeka na ponurą rzeczywistość, nie popada w nałogi, nie trwoni czasu na bezsensownych zajęciach.  Jest kimś wartościowym. Kimś, kogo warto poznać.

Wskazówki dotyczące pracy:

a) nie korzystaj z pomysłów znalezionych w Internecie;

b) pracę napisz najpierw w dowolnym edytorze tekstu i zapisz ją na komputerze;

c) przygotuj minimum 30 wersów tekstu;

d) zwróć uwagę na precyzyjne zredagowanie dialogu;

e) sprawdzaj pocztę, bo możesz otrzymać wskazówki lub uwagi dotyczące pracy;

f) termin wysyłania prac: 6 maja, godz. 20;

g) na osobnej kartce wykonaj rysunek z wizerunkiem opisywanej postaci.

 

the little prince

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „I b – Mały Książę na planecie B-331

  1. ~Anna Sawicz pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Następną planetę zamieszkiwał Mechanik. Kiedy Mały Książę wylądował, uśmiechnął się do niego.

    - Czego poszukujesz młody człowieku? – zapytał.
    - Szukam przyjaciela. Kim jesteś?
    - Jestem Mechanik.
    - A czym się zajmujesz? – dociekał dalej Mały Książę.
    - Naprawiam wszystko, co ludzie do mnie wysyłają.

    Nagle, nie wiadomo skąd, nadleciał duży karton. Mężczyzna ożywił się.

    - Klienci z Ziemi. – mruknął, a następnie otworzył przesyłkę.

    Ze środka wyleciały różne przedmioty i zaczęły krążyć wokół niego. Był tam połamany grzebień, zbita ramka, ale najdziwniejsze były chmurki, w których przewijały się obrazy.

    - A co to jest? – spytał znów chłopiec wskazując jedną z nich.
    - To są wspomnienia. Bo widzisz, ja naprawiam nie tylko zwykłe przedmioty, ale i przyjaźń, miłość i ludzkie emocje.
    - Jak możesz naprawiać przyjaźń?
    - To nie takie łatwe. Najpierw muszę poznać powód, dlaczego została zepsuta. Oczywiście nie mogę sprawić, że będzie taka jak zawsze, ale mogę skleić ją taśmą. – wyjaśnił
    - Taśmą?
    - Taką. – powiedział Mechanik, wyciągając z kieszeni przeźroczystą wstążkę – Ona pozwoli całości się zespoić na tyle, by ludzie zapomnieli o dawnych urazach i spróbowali od nowa. Jednak nic nie jest możliwe bez wzajemnej współpracy. Kiedy ja zrobię swoje, przychodzi kolej na człowieka. Musi powoli na nowo budować więzi i nie pozwolić, aby szwy się rozerwały.
    - A więc mógłbyś naprawić moje relacje z … Różą? – zapytał rozentuzjazmowany Książę.
    Nie wszystko da się naprawić z pomocą taśmy. Nawet mojej magicznej. Twoje uczucia do Róży są zbyt skomplikowane, abym mógł przy nich majstrować i nie wszystko jeszcze stracone. W tym wypadku wszystko zależy tylko od ciebie.
    - Nie rozumiem.
    - Kiedyś zrozumiesz i wtedy będziesz gotów naprawić wszystko.
    - A czy mógłbym zostać tutaj i zaprzyjaźnić się z tobą?
    - Bardzo chciałbym, żeby to było możliwe, ale nie można zostawiać niedokończonych spraw, a ty masz dużo do załatwienia. Coś czuję, że znajdziesz przyjaciela, jak tylko trochę poszukasz.
    - Mam jeszcze ostatnie pytanie. Czy twoja praca jest ważna i czy cię nie nuży?
    - Jest bardzo ważna. Pomyśl, jak wielu ludzi byłoby smutnych i ile ciepłych relacji udało mi się uratować. A czy mnie nie nudzi? Nie, lubię robić to co teraz i potem patrzeć na radość i cieszyć się.

    Mały Książę bardzo zamyślony opuścił planetę, wyruszając w dalszą podróż w poszukiwaniu upragnionego przyjaciela.

  2. ~Paweł Jasiński pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    ,,Spotkanie Małego Księcia z tajemniczym człowiekiem na B-331”

    To był zwykły, słoneczny dzień na planecie B-331. Tego dnia Mały Książę ciągle spacerował w nadziei, że spotka wreszcie ciekawą osobę, z którą będzie mógł się zaprzyjaźnić. Planeta B-331 nie wyróżniała się na tle innych czymś szczególnym. Była wielka, zaludniona przez ponad 3 miliony osób, bardzo podobna do Ziemi. Była ona zamieszkana przez te same osoby, co na Ziemi, bo została zniszczona przez wielki meteoryt. Ludzie znaleźli sposób na przetrwanie, kolonizując się na innej planecie zdolnej do zamieszkania. Mały Książę mieszkał samotnie w drewnianym domu, w środku lasu. Zawsze gdy z niego wychodził, spacerował po okolicy i rozmawiał z wieloma osobami. W większości byli to dorośli ludzie, którzy nie mieli o czym z nim rozmawiać i go ignorowali. Jednak podczas pewnego spaceru, kiedy był już na końcu lasu, zauważył wielką górę, inną niż wszystkie. Był bardzo ciekawy co to za miejsce, więc od razu się tam skierował. Kiedy był już na szczycie góry, usłyszał pewien krzyk. Był to głos dorosłego mężczyzny. Nic z niego nie zrozumiał, więc spytał:
    -Kim jesteś i co tu robisz? – zapytał lekko przestraszonym głosem.
    -Jestem mieszkańcem tych gór… Czekałem całe życie aż ktoś tu dotrze… – odpowiedział zamyślony.
    -Nie rozumiem…
    -Chodzi o to, że jestem bardzo samotny… Odizolowałem się od innych ludzi i zamieszkałem w tych górach. – Powiedział ze łzami w oczach.
    -To tak jak ja… Ja też nikogo nie mam. Wędruję po innych planetach, by wreszczie znaleźć jakiegos przyjaciela, który mi zaufa i będzie spędzał ze mną czas… A co lubisz robić?
    -Przez cały czas kiedy tu mieszkam, a minęło juz dobre 15 lat, zaprzyjaźniłem się z tutejszymi zwierzętami. Nikogo innego tu nie ma, ale potrafie je zrozumieć najlepiej. Niektórzy nazwaliby mnie leśnikiem…
    -Ciekawe… Więc mogę do ciebie mówić leśnik? – spytał Książę.
    -Tak, nie ma problemu, a może ty mi opowiesz coś o sobie? – odpowiedział leśnik.
    -Kiedyś miałem swoją róze, którą kochałem i się nią opiekowałem, ale teraz nie mam już nic… Szukam tylko jakiegoś przyjaciela, a ty wydajesz się bardzo w porządku.
    -Dziękuje, ty też. Jednak ja nigdzie się stąd nie ruszam, żyję tutaj ze zwierzętami i jest mi dobrze.
    -To w takim razie zostaję tu z tobą.
    Od tamtej pory, leśnik i Mały Książę żyją w lesie. Mają wszystkiego pod dostatkiem i o nic się nie muszą martwić. Książę wreszcie znalazł przyjaciela i w końcu jest szczęśliwy…

  3. ~Oskar Paul pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Kiedy Mały Książę opuścił ziemię nie wrócił na swoją planetę tylko poleciał na gwiazdę
    B-331, na której spotkał tajemniczą postać jaką był Ninja.
    Przywitał się z nim ładnie i zapytał:
    -Kim jesteś ?
    -Ja jestem Ninją.
    -Miło mi. A co taki Ninja porabia ?
    -Hmm, pomyślmy… Taki Ninja jak ja, pomaga ludziom oraz nie traci czasu na bezsensowne przemyślenia, obliczenia i inne głupstwa.
    -To fajnie, do tej pory nie spotkałem na swojej drodze nikogo ciekawego i wartego uwagi.
    -A Ty czym się zajmujesz ? Zapytał Ninja.
    -Ja? Zanim wyleciałem z mojej planety opiekowałem się różą , czyściłem wulkany, wyrywałem baobaby i oglądałem zachody słońca.
    -Więc wyruszyłeś ze swojej planety, aby podróżować i poznawać innych ludzi, tak ?
    -Tak, lecz do chwili obecnej nie poznałem nikogo interesującego, bezproblemowego. Dopiero Ty wydajesz się fajny i godny zawarcia znajomości.
    -Dziękuję, lecz Twoje życie też nie jest takie nudne. Ja na przykład nigdy nie wyruszyłem w podróż i nie poznawałem innych ludzi, ja znam tylko tę małą wioskę i jej mieszkańców, którym pomagam.
    -W jaki sposób pomagasz mieszkańcom ?
    -Niedawno pomogłem małemu dziecku, które o mało co nie spadło z dachu, ponieważ bawiło się w małpkę. Innym razem pomogłem, gdy jakiś zbój próbował obrabować niewidomą kobietę.
    -Czyli jesteś takim jakby ochroniarzem swej wioski ?
    -Tak, jesteśmy podobni, ja chronię miasto, a Ty chroniłeś swoją różę.
    -Mam nadzieję , że nic jej nie jest. Przykryłem ją kloszem przed wyjazdem.
    -Nic jej się nie stanie. Jeśli odpowiednio ją zabezpieczyłeś przed niebezpieczeństwami, które są na twojej planecie.
    -Oczywiście, że ją zabezpieczyłem, na przykład aby ochronić ją przed drapieżnikami, przykryłem ją kloszem, żeby nie zdmuchnął jej żaden wiatr, postawiłem przy niej ściankę ochronną.
    -To dobrze. Widzę, że się zaprzyjaźniliście ?
    -No tak jakby wyjechałem z jej powodu.
    -A to dlaczego ?
    -Cały czas mi rozkazywała, przechwalała się, więc wyjechałem. Na końcu powiedziała , że mnie kocha, ale zignorowałem to i poleciałem dalej.
    -Takich rzeczy nie wolno ignorować. Jeśli ktoś ci mówi , że Cię kocha, to zapewne jest to prawda.
    -Więc Ona mnie nie okłamywała i naprawdę próbowała przeprosić ?
    -Zapewne tak.
    -Wybacz przyjacielu, ale muszę już lecieć.
    -Dobrze, leć. W razie czego wiesz, gdzie mnie szukać. Jakbyś potrzebował kiedyś pomocy, przyślij wiadomość.
    -Dobrze, więc do zobaczenia!
    Kiedy Mały Książę miał już wejść do swego statku Ninja krzyknął:
    -Stój !!
    A gdy Mały Książę się zatrzymał, Ninja podszedł do niego i wręczył mu mały ozdobny sztylecik i powiedział:
    -To na znak naszej przyjaźni, i może czasem Ci pomóc w walce z drapieżnikami.
    -Dziękuję. – powiedział zdejmując swój czerwony szal, który zawsze miał na szyi, i założył go Ninji
    -To na znak naszej przyjaźni, pasuje Ci do stroju.
    Uśmiechnął się do Ninji i odleciał.
    Ninja i Mały Książę bardzo się polubili i zaprzyjaznili. Odwiedzali się czasem i opowiadali sobie z radością, co ciekawego dzieje się na ich planetach.
    Ninja zrozumiał, że nie jest sam na świecie, a Mały Książę nareszcie zdobył stałego i prawdziwego przyjaciela i pogodził się z różą.

  4. ~Patrycja Ćwiklińska pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Kolejne miejsce, które odwiedził Mały Książę, to planeta B-331. Była ona nieduża, ale tak pełna kolorów, że wyglądała jak zaczarowana. Już po chwili spostrzegł mężczyznę, który szedł w jego kierunku z psem przy boku.
    -Dzień dobry! – przywitał chłopca, a pies zaszczekał radośnie.
    -Dzień dobry – odpowiedział Mały Książę.
    -Skąd przybywasz?
    -Z planety B-612. Czym się pan zajmuje?
    -Jestem Ogrodnikiem – odpowiedział. – Posadziłem tu wiele drzew owocowych, krzewów i kwiatów.
    -I co pan z nimi robi? – dopytywał się Książę.
    -Sieję, sadzę, podlewam je, obserwuję jak rosną, jak kwitną na drzewach kwiaty, a potem owoce. Gdy dojrzeją, zbieram je do skrzynek – odpowiedział Ogrodnik.
    -Co to panu daje? – pytał dalej chłopiec.
    Mężczyzna uśmiechnął się i odpowiedział:
    -Właściwie wszystko, czego pragnę, co mnie uszczęśliwia.
    -A co sprawia, że jest pan szczęśliwy? – dopytywał Mały Książę.
    -Cieszy mnie widok kiełkujących ziaren, rosnących drzew – rozmarzył się. -Lubię patrzeć, jak z pąków wyłaniają się piękne kwiaty. To jest radość i satysfakcja z wykonywanej pracy. A do tego mamy co jeść i jeszcze możemy podzielić się z innymi.
    -Nie czuje się pan samotny?
    -Nie. Mam wiernego psa, który dotrzymuje mi towarzystwa. Często odwiedzają mnie ludzie. Lubią tu wracać. Nie tylko po smaczne owoce, ale również porozmawiać – odpowiedział mężczyzna, zrywając z drzewa jabłko i podając Księciu.
    -Na mojej planecie mam tylko moją Różę i trzy wulkany. W tym jeden wygasły, ale nigdy nie wiadomo. Wyruszyłem w daleką podróż szukać przyjaciela, ale dotąd spotykałem zajętych osobników bez wyobraźni.
    -Czasami tak jest chłopcze, iż szukamy daleko tego, co jest bardzo blisko – odparł tajemniczo.
    -Co to znaczy? – zapytał Mały Książę, nic nie rozumiejąc.
    -Radość jest we wnętrzu człowieka. Nie martw się tym, na co nie masz wpływu. Naucz się cieszyć i być wdzięcznym. Twoja Róża niech się tego również dowie – uśmiechnął się pod nosem.
    Mały Książę spojrzał na niego pytająco.
    -Róża jest bardzo pięknym kwiatem, ale dumnym. Gdy wrócisz na swoją planetę, pozdrów ją, chłopcze. Odwiedź mnie jeszcze kiedyś.
    Mały Książę, żegnając się z Ogrodnikiem, poczuł, że ten zwykły człowiek był mądrzejszy od tych, których spotkał na innych planetach. To niezwykłe spotkanie zostało w jego sercu na zawsze.

  5. ~Mateusz Świerzyński pisze:

    status pracy: odrzucona
    powód: praca nie realizuje tematu w sposób właściwy

    Ósma planeta była mała i pusta. Planetę tę zamieszkiwał Polityk. Siedział on na małym taborecie, a obok niego stało wysokie białe pudełko. Gdy tylko zauważył Małego Księcia, wstał i go przywitał.
    - Dzień Dobry. – rzekł Polityk.
    - Dzień Dobry.- odpowiedział Mały Książę. – Kim jesteś?
    - Jestem Politykiem.
    - Kim jest Polityk?
    - Jest to osoba, która dąży do władzy lub próbuje wywierać na nią wpływ. – wytłumaczył polityk.
    - Czyli jest to ktoś w rodzaju króla?
    - Nie, król posiada pełną władzeę i jest ona mu powieRZona od urodzenia.
    - To jak ty możesz dojść do władzy?
    - PotrzebujĘ wyborców, którzy będą na mnie głosować.
    - A po co TO białe pudełko?
    - Jest to urna. Tam właśnie wyborcy wrzucają głosy na mnie.
    - Czym są głosy?
    - Są to kartki z moim imieniem.
    Polityk był szczęśliwy, mogąc odpowiadać na tyle pytań. Ale Mały Książę dowiedział już się wszystkiego, czego, jak myślał, mógł i już chciał lecieć dalej. Polityk spytał go jednak, czy nie chciałby może zagłosować.
    -Dobrze, ale niestety nie mam przy sobie ani kartki, ani ołówka. – odpowiedział Mały Książę.
    Polityk wyjął długopis z kieszeni na swojej marynarce, a kartkę ze swojego notesu schowanego głęboko w wewnętrznej kieszeni.
    Mały Książę zapisał coś na kartce, po czym wrzucił do urny swój głos. Polityk podszedł do urny i JĄ otworzył.
    - Czemu ją odtwierasz? – spytał zdziwiony.
    - Muszę zliczyć głosy.
    Na jedynej kartce wrzuconej do urny widniał napis: „Mały Książę”. Polityk zgniótł kartkę i wyrzucił ją za siebie.
    - Co robisz? To był mój głos. – powiedział Mały Książę.
    - Niestety, nie było takiego kandydata, więc głos uznaję za unieważniony.
    „Dorośli mnie cały czas zaskakują” – powiedział sobie opuszczając planetę.

  6. ~Aleksander Breitner pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Ósma planeta B-331 była bardzo duża.Mieszkał na niej Młody Pan, który trzymał książkę w rękach.

    Pewnego dnia Mały Książę odwiedził planetę B-331 i spotkał Młodego Pana.
    -Dzień dobry, powiedział Młody Pan.
    -Czym się zajmujesz? – zapytał Mały Książę.
    -Ja jestem nauczycielem i zajmuję się uczeniem tych ludzi, którzy pragną, rozumieć świat i poznać jego tajemnice.
    Mały Książę był szczęśliwy, ponieważ znalazł wreszcie kogoś, kto robił coś sensowego.
    -A dlaczego jesteś nauczycielem?
    -Bardzo lubię pokazywać nowe rzeczy, szczególnie jak uczniowie się czymś zainteresują.
    -Z jakiego źródła wiedzy Pan korzysta?
    -Czytam tę grubą książkę, którą cały czas mam przy sobie.
    Nauczyciel pokazał Małemu Księciu swoją książkę.
    -A mógłbyś mi na chwilę pożyczyć tę książkę?
    -Przepraszam, ale nie mogę, ponieważ wiele lat temu powierzyła mi ją moja Babcia. Powiedziała mi, że muszę ją szanować tak samo jak moje serce.
    -Och! Przepraszam, nie wiedziałem tego, wycofał się Mały Książę.
    -Ja się nie gniewam, tylko naprawdę nie mogę rozstać się z tą cenną Książką. Ona jest dla mnie źródłem wiedzy.
    Poza tym przypomina mi dzieciństwo, moich przyjaciół i moich uczniów. Oni żyją teraz na innych planetach i nie mam z nimi kontaktu. Mam jednak nadzieje, że też starają się uczyć dzieci i dorosłych kochać świat i szanować książki.
    Mały Książę i Nauczyciel podali sobie ręce.
    Niedługo potem Mały Książę opuścił planetę B-331 i poczuł wielką ulgę, że jest takie miejsce, gdzie panuje szacunek dla książki.Postawił też odwiedzić te planety, na których mieszkają przyjaciele Nauczyciela.

  7. ~Oskar Myrcha pisze:

    status pracy: odrzucona
    powód: praca zawiera zbyt dużo błędów, niepoprawnie zredagowany dialog

    Mały Książę, po opuszczeniu ziemi zdecydował, że poleci w drogę szukać planety z jakimś fajnym Ziomkiem. Szukał, był na jednej planety, nie znalazł tam nikogo kto by mógł zostać jego przyjacielem, poleciał na drugą, tam również nie znalazł nikogo ciekawego, w końcu wylondował na planecie B-331.
    Była to bardzo duża planeta, pokryta dużą warstwa zieleni, drzew i pięknych kwiatów, istniało tam wiele gatunków róż:
    - Czarne, rosły tylko w jednym miejscu na tej planecie
    - Czerwone, pospolite róże takie jak Małego Księcia
    - Zielone, przykuwające zwrok
    - Niebieskie, najładniejsze, lecz można było je spotkać prawie wszędzie.

    Mały Książę trafił bowiem do szklarni, w której rosło wszystko co wyrosło na tej planecie, spotkał tam ogrodnika.
    Był on przykładem dobrego człowieka, dającego o każdy detal.
    Bowiem sądził on, podlewal i części ładnie je każdego dnia, lecz nie zapomniał również o swoich potrzebach, miał swój dom rodzinę, nie tylko kwiatki były jego całym majątkiem.

    Mały Książę zauważył w nim osobę, która mogła by zostać jego przyjacielem. Podszedł wiec.

    Dzień dobry- Miło powiedział

    A Dzień dobry, kim jesteś, skąd przebywasz. Zapytał zdziwiony ogrodnik

    Jestem mały książę, przyleciał tu aby zobaczyć jak żyjecie, czym się zajmujesz.

    Pielęgnuje wszystkie moje roślinki, one lubią gdy to robie, dorastam razem z nimi, są mi potrzebne. Powiedział ogrodnik

    Mały Książę się zdziwił

    Ale jak to nie kochasz tylko jednej? Zapytał

    Nie, ponieważ nie są dla mnie czymś więcej, bardzo je lubię, ale są dla mnie tylko kwiatami. Ja mam żonę, syna, Lubie się nimi zajmować ale nic więcej. Powiedział ogrodnik

    Mały Książę zrozumiał, że ogrodnik nie musi mu dalej tłumaczyć, zrozumiał ze w życiu można osiągnąć wszystko, mając na głowie ważne problemy.

    Wtedy mały książę poleciał spowrotem na swoją planetę, i nigdy więcej nie odbywał żadnych podróż na inne planety.

  8. ~Mateusz Michalski pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Następną planetą była planeta B-331.
    Zamieszkiwał ją Kucharz. Był on wysoki, o niebieskich oczach i szczupłej posturze. Miał na sobie biały kucharski fartuch. Na ziemi leżały malutkie ciasteczka z kawałkami czekoladowymi. Obok miał sąsiadów z innych planet.
    Gdy Mały Książę przybył na jego planetę, poczuł zapach pysznego ciasta czekoladowego. Podszedł do kucharza i rzekł:
    -Ale wspaniale pachnie! Czy jest Pan kucharzem?
    -Tak, właśnie piekę ciasto dla siebie i dla kogoś, kto może mnie odwiedzić.
    -Bardzo dobre musi być to ciasto, jeżeli tak ładnie pachnie!
    -Mam nadzieję, że nie otruję nim Ciebie. – powiedział żartem kucharz.
    Mały Książę ucieszył się, że dostanie choć jeden kawałek, bo tak to zrozumiał.
    Kucharze na pewno są dobrymi ludźmi, robią wspaniałe dania, nie są nierobami, mogą w każdej chwili zrobić jedzenie dla siebie i towarzyszy lub rodziny. Chciałbym też być tak utalentowany w gotowaniu, jak ten kucharz.
    Kucharz kończył już przygotowanie i dekorowanie ciasta.
    Mały Książę tymczasem zobaczył malutkie ciasteczka, które miały w sobie kawałeczki czekolady. Podniósł kilka i zaczął jeść. Głód nie ustał.
    Smak ciasteczek przypomniał mu jego dzieciństwo.
    Kucharz skończył dekorowanie ciasta i zaprosił Małego Księcia do stołu. Ciasto było ogromne, lecz ich nie było dwóch, dlatego nie było problemu z jego zjedzeniem, gdyż po kilku chwilach przybiegli jego towarzysze z innych planet. Od razu zabrali się do jedzenia i podziwiania jego wspaniałego dzieła.
    A gdy kucharz odszedł na bok, rozmawiali o tym, jakim dobrym i miłym jest kucharzem.
    Mały Książę odważył się i powiedział:
    -Panie Kucharzu, czy chciałby pan być moim przyjacielem?
    -Drogi Książę, to zaszczyt być twoim przyjacielem!
    Mały Książę zaczął jeść i był bardzo zadowolony z tego wypieku, bo wiedział, że jest zrobiony przez dobrego człowieka. Po zjedzeniu ciasta i pogaduchach podziękował za posiłek, wziął kawałek ciasta ze sobą i poleciał dalej. Postanowił, że wróci tu wkrótce …

  9. ~Malwina Harasim pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Kiedy Mały Książę dotarł na siódmą planetę, był już bardzo zmęczony. Widząc zielony kolor połyskujący w blasku słońca, bardzo się rozweselił. Otaczały go drzewa z różowo-białymi kwiatkami, które niczym nie przypominały mu baobabów. Nieopodal dostrzegł przejrzystą wstęgę strumyka i po chwili ugasił pragnienie. Kiedy wyszedł z kwitnącego sadu, zza wzgórza wyłonił się biały dom. Do domu wiodła droga porośnięta wielobarwnymi, łąkowymi kwiatami. Z daleka dostrzegł siedzącą postać.
    – Dzień dobry – przywitał się, gdy podszedł bliżej.
    – Dzień dobry – odpowiedziała dziewczynka.
    Mały Książę przyglądał jej się chwilę. Miała jasne włosy i niebieską sukienkę. Siedziała na trawie przy jakiejś roślince, której chłopiec nigdy wcześniej nie widział. Roślinka była niska i miała małe, rozdzielone na trzy listki.
    – Co robisz? – spytał Mały Książę siadając obok.
    – To jest pysiowy krzaczek. Niedawno wyrósł tutaj, a już przeszkadzają mu inne rośliny, więc postanowiłam, że je powyrywam.
    – Ja też musiałem wyrywać złe rośliny, bo zagrażały mojej planecie, a twój krzaczek nie jest zły?
    – Nie – odparła śmiejąc się. – Gdy urośnie, będzie miał owoce dobre do jedzenia. Jest pożyteczny.
    – Zajmujesz się tylko wyrywaniem złych roślin? – spytał Mały Książę.
    – Wcześniej pomagałam mamie w domu. Piekłam z nią ciasto. – Chciałbyś coś jeszcze wiedzieć? – dodała po dłuższej przerwie. Szukasz czegoś? Bo wyglądasz, jakbyś coś stracił.
    Mały Książę opowiedział jej szybko o Róży, a gdy chciał powiedzieć o ludziach, których spotkał, dziewczynka przerwała mu.
    – Spotkałeś sześć osób i każda zajmowała się czymś pozbawionym sensu. Król, Próżny, Pijak, Bankier, Latarnik i Geograf – każdy prowadził bezcelowe życie.
    - Skąd wiesz? – zapytał zdziwiony.
    - Zgadywałam – uśmiechnęła się tajemniczo – i… też tam kiedyś byłam. Nie musisz być taki ponury. Na pewno nie jest tak źle. Możesz chyba wrócić do Róży?
    -Może już jej nie być – odparł smutno Mały Książę.
    - Zawsze możesz o niej pamiętać – powiedziała, ale widząc, że to nie poskutkowało, jak chciała, dodała: – Lubisz balony?
    Wyjęła z kieszeni balon i nadmuchała. Zaczęła odbijać balonik na palcu wskazującym, a kiedy odbił się od jej głowy, zamknęła oczy i udała zemdloną.
    Mały Książę zrozumiał żart i po chwili śmiali się razem.
    - Szkoda, że nie możesz lecieć ze mną – westchnął Mały Książę.
    - Tu jest mój dom i rodzina, którą kocham. Odwiedź mnie jeszcze kiedyś.
    - Dziękuję… Do widzenia – odpowiedział i odszedł.

  10. ~Jakub Sobko pisze:

    status pracy: odrzucona
    powód: praca jest za krótka

    Na planecie B-331 Mały Książę spotkał Przemytnika.
    -Czym się zajmujesz? – zapytał Mały Książę.
    -Jestem przemytnikiem – odparł Przemytnik.
    -Czyli jesteś przestępcą, który łamie prawo?
    -Całkowicie się z tobą nie zgadza, mój mały przyjacielu.
    -Nie rozumiem. – odparł Mały Książę – Czy nielegalny przewóz towarów przez granicę nie jest złamaniem prawa?
    Przemytnik po namyśle odpowiedział:
    -Jest to tylko ominięcie przepisów, które wymyślili bardzo źli ludzie.
    Posłuchaj mój mały przyjacielu – kontynuował – Wyobraź sobie, że na wszystkich znanych planetach zwykły ołówek, którego używają dzieci w całym kosmosie, kosztuje jedną sztukę złota, zaś na planecie B-123, ten sam ołówek kosztuje 4 sztuki złota, ponieważ Bardzo Zły Król chce być najbogatszym we wszechświecie.
    -Jego ministrowie – mówił dalej – wymyślili mnóstwo podatków: cło, PIT, VAT, dlatego bardzo wielu biednych poddanych Bardzo Złego Króla nie stać na zakup ołówka dla swoich dzieci. Myślę więc, że moja działalność, chociaż omijam przepisy, przynosi korzyść biednym ludziom i daje radość ich dzieciom.
    -Pozory mogą mylić. – odparł Mały Książę – Jesteś dobrym, człowiekiem, chociaż z początku myślałem, że jesteś kryminalistą.

  11. ~Adam Napierała pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Następna odwiedzona przez Małego Księcia planeta była 2 razy większa od poprzedniej i nazywała się B – 331. Mieszkał i ciężko pracował na niej człowiek, który zwał się Wynalazcą.

    - Dzień dobry – krzyknął Mały Książę.
    - Dzień dobry – odpowiedział Wynalazca, ucieszony pierwszymi odwiedzinami w życiu.
    - Czym się zajmujesz? – zapytał Mały Książę.
    - Tworzę przedmioty potrzebne człowiekowi i jego zajęciom. Tworzę machiny leczące, pływające, które pozwalają badać głębiny mórz, latające, dzięki którym człowiek może ujrzeć świat z lotu ptaka oraz te, które poruszają się po ziemi. Stworzyłem też machiny miotające. Chodź, pokażę ci, co stworzyłem.
    - Co to znaczy machina miotająca? – zapytał Mały Książę.
    - Uważaj, na co stajesz, bo może się to dla ciebie źle skończyć – odrzekł Wynalazca.

    Wynalazca nie dbał o porządek na swojej planecie. Uważał, że to czynność zbędna. Jak sam mówił: „Muszę myśleć o tworzeniu wynalazków, szkoda mi czasu na myślenie o sprzątaniu. Może kiedyś wymyślę machinę sprzątającą”.

    - Co to znaczy machina miotająca? – ponownie zapytał Mały Książę.
    - Oto moje pierwsze machiny. Włożyłem je w gablotę własnej roboty, żeby nie zapomnieć, jaki miałem destrukcyjny umysł.
    - Co to znaczy machina miotająca? – po raz kolejny zapytał Mały Książę.
    - To, co widzisz w tej gablocie, to właśnie machina miotająca. Niszczy ona wszystko, w co trafią pociski. Zamknąłem ją w tej gablocie, aby stale pamiętać o tym, jak niszczycielska może być siła ludzkiego umysłu.
    Wynalazca pogrążył się w głębokiej zadumie. Mały Książę nie widział jeszcze nigdy w swoim życiu tak smutnego wyrazu twarzy. Jemu też zrobiło się przykro. Wynalazca po chwili się uśmiechnął i opowiadał dalej.

    - Od tego czasu, gdy testując tą machinę zniszczyłem, na szczęście, nie zamieszkałą planetę, postanowiłem nieść ludziom i istotom żywym pomoc. Małemu Księciu spodobała się postawa Wynalazcy, więc postanowił się spytać:

    - Czy zostaniesz moim przyjacielem?
    - Tak. Myślę, że tak – powiedział wzruszony Wynalazca.
    - Ale jak będziemy się kontaktować? Teraz muszę wracać na moją planetę do Róży.
    - Myślę, że znajdę sposób na skontaktowanie się z tobą – powiedział pełen pomysłów Wynalazca. – Podaj mi numer twojej planety, a ja wyślę do ciebie wiadomość.
    - A więc do zobaczenia wkrótce, przyjacielu – rzekł Mały Książę.

  12. ~Igor Kawczyński pisze:

    status pracy: zaakceptowana

    Następną planetą, którą odwiedził Mały Książę była planeta B-331.
    Mieszkał tam pan Doktor .
    Gdy Mały Książę przyleciał na planetę, na początku nikogo nie zastał.
    Lecz po chwili przyszedł wesoły mężczyzna w fartuchu.
    - Dzień dobry, kim Pan jest? – zapytał Mały Książę.
    - Cześć jestem lekarzem – odpowiedział.
    -A czym Pan się zajmuje ?
    -Ratuje ludzkie życie, a Ty kim jesteś i co Cię tu sprowadza ?
    -Poszukuję bratniej duszy, z którą będę mógł szczerze rozmawiać. Miałem przyjaciółkę, ale mnie bardzo zawiodła, czuję się oszukany i bardzo samotny.
    - A Pan ma przyjaciela?
    -Nie, jestem zupełnie sam na tej planecie. Moja żona była moim najlepszym przyjacielem, niestety straciłem ją.
    -Co się z nią stało ?
    -Była bardzo chora, a ja nie mogłem jej pomóc – opowiada lekarz z rozpaczą w oczach. Od tamtej pory jestem samotnikiem, więc może przyda mi się ktoś, z kim mógłbym dzielić moje życie. A dlaczego Ty czujesz się taki zawiedziony ?
    -Może opowiem Ci o tym innym razem… Pokaż mi okolicę – z zaciekawieniem powiedział Mały Książę.
    Więc Książę z Lekarzem ruszyli na spacer po planecie. Okazało się, że oboje
    uwielbiają takie wyprawy. Książę opowiedział o rozczarowaniu swoją Panią.
    Pogrążeni w rozmowie długo chodzili , a Mały Książę z każdym krokiem był bardziej zafascynowany planetą. Podobały mu się wzgórza, strumyki i przedziwne rośliny, które porastały całą okolicę .
    Lekarz uświadamiał Księcia, że jest w stanie, a nawet powinien, wybaczyć Róży.
    -Wiesz co? Muszę wracać na moją planetę, aby pogodzić się z Różą, właśnie dotarło do mnie, że nie mogę bez niej żyć. A Ty jesteś najlepszym przyjacielem na świcie.
    -Brakowało mi takiego towarzysza i rozmowy. Przypomniały mi się chwile spędzone z moją kochaną żoną.
    - Dziękuję Ci za to, że byłeś, a teraz leć do swojej Róży.
    - Nigdy Cię Nie zapomnę – rzekł podekscytowany Książę i zniknął za drzewami.
    - Bądźcie szczęśliwi – odrzekł Lekarz.

  13. ~Dawid Zięba pisze:

    status pracy: dopuszczona do oceny warunkowo
    uwagi: praca jest za krótka i bardzo uboga treściowo

    Mały KsiążĘ znalazł na niebie planetę B-331 i postanowił od razu na nią lecieć. Planeta była bardzo wielka koloru zielonego. Otaczały ją trzy pierścienie. Gdy już na niej wylądował, zaczął po niej chodzić, JEDNAK nikogo nie mógł znaleźć. Po jakimś czasie zwiedzania planety znalazł wreszcie dziecko. KsiążĘ podszedł do dziecka i się zapytał:
    - Jak masz na imię ?
    - Mam na imię Szymon.
    - Co tu robisz ?
    - Mieszkam tu.
    - Wyglądasz na młodego.
    - Wiem, ale mam już 89 tysięcy lat. Widziałem jak ta planeta się zmienia.
    - A ty co tu robisz ? – zapytał Szymon.
    - Zobaczyłem tę planetę przez lunetę i postanowiłem ją zbadać. Tak siĘ tu znalazłem. Zostaniemy przyjaciółmi ? – zapytał Mały KsiążĘ.
    - Oczywiście. – odpowiedział Szymon.
    Szymon zaczął oprowadzać Księcia po planecie. Odpowiadał na każde pytanie Małego Księcia. Aż do tamtego dnia, gdy zaczęło coś spadać z nieba. Patrzeli się tam cały czas, nie mogąc oderwać od tego wzroku. Jak to coś już spadło, podeszli do tego. Starannie się temu przyglądali. W końcu zobaczyli słońce, zdziwili się, bo w układzie słonecznym jest tylko jedno słońce. Spojrzeli na siebie z NIEDOWIERZANIEM, ponieważ na niebie już było słońce. Ta gwiazda nie świeciła była cała czarna. Szymon i Mały KsiążĘ przestraszyli się, więc odeszli stamtąd.
    Po paru dniach spędzonych na planecie Szymona Mały KsiążĘ odleciał.
    Gdy Książe wrócił, Róża go ciepło przywitała.

  14. ~Kajetan Szymula pisze:

    status pracy: odrzucona
    powód: praca jest za krótka, dostarczona po terminie

    Kolejną planetą, którą odwiedził Mały Książę, była bardzo mała planeta B-331. Mieszkał na niej tylko jeden mieszkaniec- ogrodnik. Planeta ta była bardzo piękna, chodź było tam tylko źródełko,zaorane grządki i pola tulipanów. Mały Książę był zachwycony krajobrazem, więc stał zamurowany. Po chwili rzekł:
    -Dzień dobry.
    -Dzień dobry. – odpowiedział ogrodnik.
    -Ma pan bardzo ładną planetę- powiedział z zachwytem KsiążĘ.
    -Dziękuję.
    -Dlaczego hoduje pan kwiaty?
    -Aby wręczać je osobom, które odwiedzają moją planetę i czynić ich szczęśliwych- odpowiedział wręczając chłopcu paletę tulipanów.
    -Jak pan to robi, że ma pan takie piękne kwiaty?- spytał z zaciekawieniem Książę.
    -Poświęcam im dużo czasu, podlewam je, odchwaszczam, zajmuje się nimi i wtedy szybko rosną.
    -Czy różę też da się tak pięknie wyhodować?
    -Oczywiście! Po chwili dodał: -Wystarczy dać jej trochę miłości i czasu, a powstaną między wami ogromne więzi przyjaźni.
    -Dziękuje bardzo za wszystkie informacje, niestety muszę iść dalej przed siebie.
    -Proszę bardzo – odpowiedział ogrodnik, który poczuł się bardzo doceniony.
    Mały Książę długo rozmyślał o tej wizycie i cieszył się bardzo, że mógł spotkać taką osobę.

  15. ~Weronika Tarczyńska pisze:

    status pracy: zaakceptowana z poprawkami i uwagami

    Gdy Mały Książę wylądował na planecie B-331, miał nadziejĘ, że spotka wreszcie kogoś wartego poznania. Na planecie był tylko mały szaro-czarny piesek, jednak patrzył się w drugą stronę.
    -Dzień dobry!- zawołał Mały Książę.
    -Dzień dobry!- odpowiedział przyjaźnie piesek, po czym podbiegł do przybysza. – Czego tu szukasz?- zaciekawił się.
    -Szukam przyjaciół.
    -Ja mam dużo przyjaciół, ale mogę mieć więcej.
    -Najpierw muszę ciĘ oswoić. Spotkałem już na innych planetach kilka osób, ale oni się nie nadawali na moich przyjaciół.
    -Moimi przyjaciółmi są Król, Próżniak, Pijak, Bankier, Latarnik i Geograf.
    -Też ich spotkałem, ale oni się nie nadają. Jak mogą być twoimi przyjaciółmi? – zdziwił się Mały Książę.
    -Jestem pieskiem. Psy nie oceniają innych tak jak ludzie, one po prostu są wierne każdemu przyjacielowi, nawet jeżeli on np. jest inny od reszty. Spędziłem z nimi dużo czasu i ich głębiej poznałem. Król okazał się bardzo miły, Próżniak skromny, Pijak mądry, Bankier zabawny, Latarnik zorganizowany, a Geograf przyjacielski. Często się odwiedzamy. Więc, mój drogi, pozory mylą.
    -Hm… To ma sens. Nie rozmawiałem z żadnym z nich zbyt długo. Może masz racjĘ.
    -A ty masz przyjaciół?
    -Po tym, co powiedziałeś myślę, że moja Róża jest moją prawdziwą przyjaciółką. Będę już do niej leciał. Zrozumiałem, że nic nie zastąpi czasu z nią.
    -Zostań jeszcze i się ze mną pobaw! Proszę!
    Mały Książę został jeszcze trochę i się bawił z pieskiem niebieską piłką.
    -Już naprawdę muszę lecieć. – powiedział z żalem Mały Książę.
    -Dobrze. Odwiedź mnie jeszcze kiedyś.
    -Z chęcią. Myślę, że zostaniemy prawdziwymi przyjaciółmi. DziękujĘ za wszystko.
    Mały Książę pożegnał się i z odrobiną smutku odleciał do domu, jednak cieszył się, że w końcu spotka swoją Różę. Był wdzięczny pieskowi i bardzo chciał go jeszcze kiedyś odwiedzić, a może nawet w najbliższym czasie.

  16. ~Maciej Zakrzewski pisze:

    status pracy: zaakceptowana z drobnymi poprawkami

    W ciągu długiej podróży w poszukiwaniach innej planety, Mały Książę natknął się na małą i dziwną planetę B-331. Była ona dziwna, ponieważ z jej wnętrza wyrastały kominy, które cały czas się dymiły. Na planecie stał pewien człowiek i był ubrany w czarne spodnie, czarny sweter i trzymał w ręku długi pręt zakończony jakimiś frędzlami.
    - Dzień dobry – rzekł Mały Książę do niego.
    Lecz człowiek nic nie odpowiedział, tylko patrzył się w dymiący komin.
    - Co trzymasz w ręce? – zapytał Mały Książę ze zdziwieniem i coraz większym podziwem, ponieważ człowiek nie mrugał.
    - Ach, przepraszam cię! Nie zauważam nikogo, kto ubiera się w jasne kolory, ponieważ ja widzę tylko czarne barwy – odpowiedział mu nieznajomy.
    - Jak się nazywasz i czym się zajmujesz? – zdziwiony zapytał Mały Książę.
    - Nazywam się Roman. Jestem kominiarzem, a moją pracą jest czyszczenie kominów. – odparł mężczyzna z niedowierzaniem, ponieważ myślał, że Mały Książę domyślił się tego po jego stroju.
    - Czemu nie czyścisz tych kominów? Przecież jesteś kominiarzem. – zapytał.
    - Ponieważ ogień w nich jest rozpalony i nie mogę ich wtedy czyścić, bo bym się poparzył – odpowiedział mu.
    Mały Książę ucichł i wymyślał dla niego następne pytanie dotyczące jego planety. Na planecie kominiarza było 68 dymiących się kominów, które dzień w dzień, noc w noc dymiły się i nigdy nie zamierzały przestać. A Roman tylko czekał, aż jeden płomień zgasi się sam z siebie i wtedy zacznie czyścić komin jak nigdy dotąd.
    Mały Książę wymyślił już sobie pytanie i natychmiast je zadał bez chwili zamyślenia.
    - Czy nie nudzi ci się ta praca? –
    Roman nigdy nie zastanawiał się nad sensem jego pracy. Nikt nigdy nie płacił mu za jego pracę.
    - Wiesz co, masz rację, cały czas patrzę się na te głupie kominy i nigdy nie mogę ich wyczyścić i myślę, że porzucę tę pracę! – stanowczo zadecydował Roman.
    - A jakiej pracy się podejmiesz ? – Z poważną miną zapytał Mały Książę, który był szczęśliwy z powodu opuszczenia pracy kominiarza przez Romana, ponieważ była ona dla niego nieodpowiednia.
    - Zostanę listonoszem. Będę codziennie kogoś odwiedzał i wręczał mu pocztę. – odpowiedział ucieszony swoją decyzją Roman.
    Po tygodniu przyjaciel Małego Księcia podjął się pracy listonosza, a Książę przez ten czas usunął wszystkie kominy na jego planecie i było tam więcej miejsca. Gdy Roman po pracy przyleciał na swoją planetę, nikogo tam nie było i zmartwił się tyM, ale zauważył list od Małego Księcia. A było napisane tam tak:
    Drogi Romanie,
    przykro mi, że musimy się już rozstać, ponieważ muszę polecieć na swoją planetę w ważnych sprawach. Pozostawiam Ci jednak Twój pręt do czyszczenia kominów, który zostawiłeś, gdy poszedłeś do pracy, ale niech on mi Cię przypomina.
    Mały Książę

  17. ~Jabub Zakrzewski pisze:

    status pracy: zaakceptowana z poprawkami

    Następną planetĄ, jaką odwiedził Mały Książę, była planeta zamieszkiwana przez sprzedawcę. Mały Książę już z daleka widział, że jest on inny niż Król, Pijak czy Próżny. Sprzedawca wyróżniał się spośród innych jasnym ubraniem. Uśmiechał się na widok Małego Księcia, a kiedy ten do niego podszedł, powiedział:
    - Dzień dobry !
    - Dzień dobry. – odparł książę.
    - Kim jesteś ? -zapytał Mały Książę.
    - Jestem sprzedawcą.
    - A czym zajmuje się sprzedawca ? – spytał książę ze zdziwieniem.
    -Sprzedaje różne rzeczy różnym ludziom. – odparł sprzedawca.
    - A jakie to są te „różne rzeczy”? -spytał Mały Książę.
    -Te różne rzeczy to jedzenie lub ubrania, za które się płaci – odpowiedział.
    -A czy ktoś u ciebie w ogóle coś kupił ? – spytał książę.
    -Nie. – odparł sprzedawca ze smutkiem w głosie.
    Nastała chwila ciszy, ale przerwało ją kolejne pytanie Małego Księcia.
    -A czy ja mogę coś u ciebie kupić ?
    -No pewnie, będziesz moim pierwszym klientem, ale co chcesz kupić ? – zapytał sprzedawca.
    Mały Książę przejechał wzrokiem po straganie patrząc na rozmaity towar z różnych zakątków galaktyki. Książę dłuższą chwilę poświęcił wybieraniu pomiędzy kolorową bluzką z napisem „kup to”, a koszykiem z dorodnymi, pięknymi, smakowitymi jabłkami. Książę wybrał w końcu kolorową bluzkę i odwrócił się do sprzedawcy i spytał, ile ona kosztuje. Sprzedawca odparł:
    -Ta koszulka kosztuje 10 zł.
    Mały Książę sięgnął do kieszeni i po dłuższej chwili stwierdził, że nie ma ani jednej złotówki. Sprzedawca odparł, że musi poszukać pracy. Mały Książę spytał:
    -Gdzie mogę znaleźć pracĘ ?
    -Możesz pracować u mnie jako sprzątający, a później awansujesz na kasjera – odpowiedział SPRZEDAWCA. Będziesz zarabiał najpierw 1zł/godzinę, a później 2zł/godzinę.
    Więc Mały Książę wziął się do roboty. W pierwszych dniach pracy książę zamiatał planetę sprzedawcy, później czyścił starannie cały stragan. Po tygodniu książę awansował na kasjera i otrzymał obiecaną mu stawkę. W końcu na planetę przybył drugi klient. Był on schludnie ubrany i miał na głowie piękną chustę. Przybył on po jedzenie dla swojej rodziny, a po chwili wybierania powiedział:
    -Poproszę 1kg ziemniaków, 2kg marchewek i 1cebulę. Mały Książę zapisując wszystkie rzeczy odparł po chwili:
    -Razem za wszystko 11,35 zł.
    Klient zapłacił, podziękował i odleciał. Sprzedawca obserwując to wszystko powiedział:
    -Należy ci się wynagrodzenie.
    Sprzedawca podał mu kopertę z pieniędzmi z uśmiechem na twarzy. Mały Książę podziękował, wyjął z koperty 10zł i podał ją sprzedawcy. Po chwili grzebania w jakimś pudle sprzedawca podał mu koszulkę z napisem „Najlepszy Przyjaciel”. Mały Książę popatrzył na nią, a następnie na sprzedawcę, który powiedział:
    -Niech ta koszulka przypomina ci o mnie. Mały Książę uśmiechnął się do niego, odwrócił się i odleciał szczęśliwy, że zyskał nowego przyjaciela.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>